Kaszuby 2025
Wczasy rowerowe – Kaszuby 2025 W dniach 6–15 czerwca 2025 roku nasza rowerowa ekipa postanowiła rozkręcić pedały na pełnych obrotach i ruszyć w stronę Kaszub – regionu, który nie bez powodu uchodzi...
Wczasy rowerowe – Kaszuby 2025
W dniach 6–15 czerwca 2025 roku nasza rowerowa ekipa postanowiła rozkręcić pedały na pełnych obrotach i ruszyć w stronę Kaszub – regionu, który nie bez powodu uchodzi za jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. I nie zawiedliśmy się ani trochę!
Były góry (choć bardziej pagórki), jeziora (duże i mniejsze), niekończące się lasy, malownicze łąki i pola. Ale to nie wszystko – po drodze trafialiśmy na zabytkowe kościoły, dawne warownie i tajemnicze kamienne kręgi, które rozbudzały wyobraźnię nawet największych realistów w naszej grupie.
Naszą przygodę rozpoczęliśmy w stolicy Borów Tucholskich – Tucholi. Tam wyładowaliśmy rowery, pożegnaliśmy autokar z bagażami (który pojechał do bazy noclegowej), i ruszyliśmy na trasę – pierwsze 60 kilometrów po kaszubskich szlakach przeszło gładko, bo widoki skutecznie odwracały uwagę od zmęczenia. Dzień zakończyliśmy – jak przystało na Cyklistów – przy ognisku, z kiełbaską, śmiechem i planami na kolejne etapy.
Naszą bazą był przepięknie położony ośrodek wypoczynkowy Osada nad Wdą, z drewnianymi, zadbanymi domkami ukrytymi w sosnowym lesie – idealne miejsce, by złapać oddech po całym dniu jazdy.
Kolejne dni to kolejne kilometry i kolejne zachwyty. Odwiedziliśmy m.in. rezerwat „Kamienne Kręgi” w Odrach – miejsce pełne magii i historii, a także imponującą kalwarię w Borsku, która – uwaga! – jest ponoć dwa razy większa niż Kalwaria Zebrzydowska.
We wtorek 10 czerwca ruszyliśmy w stronę Chmielna – to był najdłuższy etap (ok. 70 km), ale nagrodą była nocleg w przytulnym Pensjonacie Krystian. Następnego dnia kolejnych 70 km i… jesteśmy nad morzem, we Władysławowie! Tu jeden dzień odpoczynku i relaksu, a potem – obowiązkowa wycieczka na Hel, wzdłuż jednej z najpiękniejszych tras rowerowych w Polsce (ok. 60 km tam i z powrotem).
13 czerwca dotarliśmy do Łeby – tu nie mogło zabraknąć spaceru po ruchomych wydmach, trochę plażowania i krótkich (tym razem) przejażdżek rowerowych – bo trzeba było zebrać siły na powrót.
W niedzielę 15 czerwca, punktualnie o 18:00, wyruszyliśmy autokarem z Łeby, by nad ranem, około 5:30, zameldować się z powrotem w Przeciszowie – zmęczeni, ale szczęśliwi.
Było słońce i trochę deszczu, był wiatr we włosach i piach w butach, była przygoda, świetna ekipa i niepowtarzalna atmosfera.
Jeśli jeszcze zastanawiasz się, czy warto pojechać z nami – przestań. Warto. I to bardzo.












